PrzedmiotySymulator
umiejętności
ElityElity IIHerosiTytaniKupcyQuesty

Quest - "Proces." (lvl 99)

Mapa:

Ithan

Opis:

Żeby móc rozpocząć tego questa należy wcześniej zrobić questa teatr monticolo i upiory corki lalkarza i należy mieć Zniszczony pierścień Valii Zniszczony pierścień Valii.
Questa zleca Garus Tyrrak Garus Tyrrak.
Bardzo dokładny opis całego questa znajdziecie tutaj na forum margonem. Autorem questa jest Bombel III Wielki.
UWAGA!
Questa należy robić uważnie, bo można go zepsuć! Zawiśniemy wówczas obok Mietka i nie dostaniemy pierścienia...
Na wypadek gdyby opis na forum był niedostępny zamieszczam go poniżej:

1.Udajemy się do Garrusa Tyrraka po tego questa

Dialog:
-Jesteś tutaj nowy? Lata już odwiedzam to miasto, ale ciebie jakoś nie spotkałem.
-Skąd pochodzisz?
-Meveril? Nie znam takiej krainy.
-Jak dotrzeć do Meveril?
-Aaaa... Albercie! Zostaw mnie, zostaw proszę! Niee...
-Proszę! Nie rób mi tego! Nie chcę! NIEE! Zostaw mnie! Broń się! Pokonam cię! Przeklęty lalkarzu!
-Jesteś Albertem! Widzę twoją twarz w każdym śnie! Broń się!
-Wybacz, ciągle widzę tę przeklętą twarz przed oczami.
-Tak. Minęło wiele dni odkąd nie zmrużyłem oka. We śnie trapią mnie koszmary. Na jawie widzę tylko jedno. Przeklętego potwora. Lalkarza z teatru. Alberta.
-Garusie. Ten człowiek nie żyje. A mimo to ja go naprawdę spotykam. Widzę jego rozorany brzuch z bebechami na wierzchu. Jest przerażający.
-Zakrwawiony. Czasem widzę go z jego żoną, czasem samego. Wiem, że wtedy nie śpię. Że to się dzieje naprawdę. Ponadto czasem wydaję mi się, że jestem na jego pogrzebie. Czy to możliwe?
-Tak. Tak właśnie jest. Nie wiem już co jest prawdą.
-Tak.
-dalej

2.Musimy zanieść list do Geltaka. Strażnik zauważa że mamy zniszczony pierścień Valii i nas aresztuje

Dialog:
-Przepuść mnie strażniku. Muszę się dostać do tego młodzieńca na górze.
-A tak, to mój pierścień. Niestety zniszczony.
-dalej
-dalej

3.Zostajemy przeniesieni do dowódzcy, który oskarża nas o zabójstwo Alberta

dialog:
-dalej
-dalej
-Tak. Nie wolno mi używać kamieni teleportujących i zwojów teleportujących. -Ale wytłumacz mi co ja tutaj robię? Jaki jest powód zatrzymania?
-Byłem w śpiączce.
-To się stało po tym, jak zostałem zaatakowany przez wywernę.
-dalej
-Pół roku temu byłem w drodze z Tuzmer do Gościńca Bardów.
-Najpierw byłem w Tawernie pod Bosmańskim Biczem, potem poszedłem na Gościniec Bardów, by pomóc pokonać wywernę, o której już mówiłem.
-Nie wiem komu, Tamten człowiek był zamaskowany. Jego żona, Alika została porwana przez dwójkę łotrów, Wirko i Areszana. To właśnie w tawernie dowiedziałem się, że on potrzebuje pomocy.
-Wirko i Areszan ukryli się w jednym z licznych pokojów w tawernie. Nie miałem szans ich znaleźć. Usłyszałem tylko, że kobieta wspominała coś o mężu, który przebywa na Gościńcu Bardów. Chciałem go poinformować o porwaniu. On akurat polował na potwora, czyli na wywernę.
-Być może popełniłem błąd.
-Nie wiem. Mogłem popełnić wtedy błąd, ale słyszałem, że Wirko i Areszan zostali złapani przez Straż Portową. Tak powiedział mi Jaromir. Potem zaś słyszałem, że znalazła się i sama Alika, która potem zatrudniła ich w swoim sklepie. Więc zupełnie nie wiem, dlaczego mnie tu przetrzymujecie.
-Tak, a przez kogo?
-dalej
-Tak.
-Nie pamiętam. W jaskini gdzie się ukryła było ciemno. Nic nie widziałem. --Atakowałem na oślep.
-4?
-dalej
-Nie! To nie ja zabiłem Alberta! Ja zostałem oszukany! Ktoś powiedział mi, że w jaskini jest wywerna! Ja zaatakowałem ją na oślep.
-dalej
-dalej

4.Zostajemy przeniesieni do Lochów(od tej pory nie możemy używać kamieni teleportacyjnych)najpierw gadaym z Pebem

Dialog:
-Jestem niewinny! Nawet nie odbył się żaden proces! Czy wiesz, że istnieje coś takiego jak domniemanie niewinności?
-Niech będzie, miejmy to już za sobą.
-Proces? Kiedy on się odbędzie?
-dalej

5.Idziemy dalej i gadamy z Mietkiem rozmawiamy z nim tak jakby nas wkurzał

Dialog:
-Co mówisz? Nic nie rozumiem z twojej gadki-szmatki.
-Ja jestem niewinny! Ja chcę stąd wyjść! Chcę się widzieć z adwokatem!
-Posłuchaj mnie przestępco! Nic nie zrobiłem i nie chcę nawet się wdawać z tobą w rozmowy, zrozumiano?
-Nie mów do mnie laleczko! Bo laleczki mi się ostatnio źle kojarzą!
-Zaraz ty piśniesz, jak mnie nie zostawisz w spokoju.
-[ Zastrasz! ] Posłuchaj mnie dobrze, tatusiu. Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, to włożę twoją baszkę między te ciasne kraty, i ścisnę ci biżut, i już tak zostaniesz, dopóki burak nie wezwie ślusarza, zrozumiałeś?
-Słucham?
-Proste jakbym sam to wymyślił. To co? Na trzy, cztery?
-Czte- !
-dalej
-dalej
-Ocknij się. Wyglądasz paskudnie. Zawsze byłem dumny ze swojego prawego sierpowego.
-Znakomicie. Skoro już oboje możemy mówić, to miałbym kilka pytań.
-Chcę stąd uciec.
-Dlaczego nikt nie wie nic na temat lochów, skoro pewnie ktoś je opuścił żywy?
-Powiedziałeś, że lochy opuścić można tylko przez siedzibę Straży Portowej... A co się dzieje z ciałami? Strażnicy muszą się jakoś ich pozbywać.
-Hmmm... W takim razie powiedz mi jeszcze...
-Mam koszmarne wizje odkąd zdarzył się ten wypadek z lalkarzem Albertem. Ciągle albo widzę jego, albo przeżywam dzień jego pogrzebu.
-W jaskini było ciemno, jakiś człowiek mnie podpuścił i powiedział, że w środku jest niebezpieczna wywerna. Walczyłem na oślep. Nie wiedziałem, że zabiłem Alberta.
-Miał, a czemu pytasz?
-dalej
-Mietku?
-Słyszałem.
-Nieprawda? Więc co, zmarła wskutek naturalnych przyczyn?
-Jak mam porozmawiać z tym Brekiem? I po co miałbym to robić?
-Już mi drętwieją nogi od tego siedzenia w celi. Tak bardzo chcę już wyjść.
-dalej
-Mietku?
-dalej
-O co chodzi? Czemu nikt nie przychodzi tutaj?
-Czym mam walić?
-Tak, zrozumiałem.

6.Jak wszystko dobrze zrobiliśmy dostajemy Zaufanie Mietka I. Potem zostajemy wezwani na przesłuchanie, ale najpierw podnosimy miskę więźnia uderzamy nią w cele i gadamy Ze strażnikiem togo

Dialogi:
Miska więźnia:
-[ Podnoszę ją. ]
-Koniec

Cela nr 5:
-[ Chcesz w nie czymś uderzyć. ]
-[ Użyj miski. ]
-To się okaże po procesie.
-dalej
-dalej

Strażnik Togo:
-Tak, to ja.
-Pójdę sam, o ile wskażesz mi drogę.
-Tak.
-dalej

Strażnik Falko:
-Pozwolił mi iść samemu. Mam się dostać do pokoju strażników.
-dalej

Inspektor Caliban:
-Przybywam na przesłuchanie. Chciałbym złożyć oświadczenie i odpowiedzieć na pytania waszmości.
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej

7.Inspektor przenosi nas do Valianki. Ona nas torturuje a więc przyznajemy się

Dialog:
-Czy to wszystko jest koniecznie? Te łańcuchy? Ja powiem wszystko, co wiem.
-Tak.
-To było tak. Byłem w Tawernie w porcie Tuzmer. Tam dwójka...
-Tak, pani!
-Ja go zabiłem, choć nie wiedziałem, że to był człowiek. W jaskini było ciemno...
-Ja już mówiłem... Nie wiedziałem, że to był człowiek. W jaskini było ciemno, a napotkany mężczyzna powiedział, że czai się tam wywerna...
-Co?! Nic takiego nie powiedziałem!
-Nie wmawiaj mi tych słów! Zabiłem go przypadkowo...
-dalej
-dalej
-Aaaargh...
-Zabiłem lalkarza Alberta dla jego pieniędzy...
-Jestem tego samego zdania, pani.
-Jakiego sabotażu?
-To szaleństwo! Jak mogłem zrobić te wszystkie rzeczy? Mogę odpowiadać jedynie za zabójstwo lalkarza Alberta, które było przypadkiem i...
-Jeśli miał miejsce jednego dnia, jak mogłem jednocześnie być w Ithan, Eder i Tuzmer, by dokonać tych aktów sabotażu?
-Tak.
-Dokonałem brutalnego zabójstwa lalkarza Alberta, po to, by zdobyć pieniądze i dzięki nim dokonać aktów sabotażu na wozy dostawcze w Ithan, Eder oraz próbować zatopić "Szarą Mewę", gdyż jestem wrogiem ludu Margonem.
-Wiem, że bardzo się czegoś przestraszyła i zmarła wskutek tego... Znalazł ją Albert i wsadził jej swoje laleczki do trumny...
-Brek? Słyszałem, że miał coś wspólnego z Heleną. Jednak nie znam szczegółów.
-dalej

8.Wracamy do celi i dowiadujemy się że ominoł nas obiad

Dialog:
-Przyznałem się do zabicia Alberta, ale również zmuszono mnie bym przyznał się do sabotaży w mieście Tuzmer. Ta jędza nazwała mnie wrogiem ludu Margonem i zmusiła, bym to oświadczył. To przesłuchanie to farsa.
-Tak, pytali mnie o Breka, który podobno zabił żonę Alberta, Helenę. Teraz jego przesłuchują.
-Tak.
-To fakt, można zwariować od ich lamentów.
-Gdy szedłem na przesłuchanie w jego celi siedział też lalkarz Albert... albo raczej znowu mi się wydawało, że go widziałem.
-Skoro już jestem przesłuchany, kiedy odbędzie się proces?
-Ale jak mógłbym się z nim skontaktować? Nie wpuszczą mnie ot tak do jego celi?
-dalej
-Był obiad podczas mojej nieobecności? To chyba oznacza, że mogę upomnieć się o swoją porcję, prawda?
-Pomyślę nad tym.

9.Zagadujemy strażnika ale najpierw musimy pogadać z celą

Dialogi:
Cela nr 5:
-[ Uderzasz w nie miską. ]
-Panie władzo, bardzo chciałbym coś zjeść. Czy byłby pan uprzejmy rozważyć taką możliwość?
-I jaka jest pana odpowiedź?
-[ Perswazja! ] Oczywiście nie chciałem tego obiadu za darmo, panie strażniku. Myślałem, żeby za niego zapłacić...
-To bardzo dobra cena jak za tak wspaniały obiad, panie strażniku.
-dalej

Strażnik Togo:
-Strażniku, powiesz jakieś szczegóły?
-Dobra jakość za rozsądną cenę, panie strażniku! Biorę!
-Tak panie strażniku. Po tylu przypomnieniach nie mógłbym zapomnieć tego już nigdy, że dzięki panu, eminencjo.
-dalej
-Na obiad jest pięć kluseczek?
-Czyli pięć kluseczek, bo piąta cela, tak?
-Tak, eminencjo?
-Bardzo sprytne, eminencjo.
-Sto?
-Jasne.
-Prawda!

10.Udajemy się do strażnika Falko i ... gadamy z nim

Dialog:
-[ Empatia! ] Jesteś wystraszony?
-[ Zagadnij! ] Jedynie Brek nic nie mówi.
-Jego współwięzień wygląda jak lalkarz Albert, czy to tylko moje wrażenie?
-Coś wspominałeś o więźniu Breku?
-Jego dziecko wałęsa się po Eder? Hmmm... Ktoś tak małomówny może mieć żonę? Dziwne.
-Tak jest!

11.Idziemy do Strażnika Pogo i mówimy mu że Falko potrzebuje klucza

Dialog:
-[ Oszustwo! ] Strażnik Falko chce klucz od celi Breka.
-[ Idź w zaparte! ] Tak, właśnie tak chciał strażnik.
-Tutaj coś dalej, w kwadratowych nawiasach, nie zdążyłem skopiować...

12.Wracamy do Falka i mówimy mu o bójce w celi

Dialogi:
-[ Perswazja! ] Hmmm... Strażnicy jednak usłyszeli odgłosy bójki. Chyba są wściekli, że nie wpisałeś jej do raportu.
-[ Skłam! ] Strażnicy uważają, że powinieneś.
-Na bogów... (coś tam coś tam, znowu nie skopiowałem)

13.Podchodxzimy do szafki i zabieramy obiad i dokumenty

Dialog;
-[ Otwierasz szafkę ukradkiem. ]
-[ Wyjmujesz obiad i dokumenty. ]

14.Wracamy do Falka

Dialog:
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej
-Długo jeszcze?
-[ Myślisz, że przy odrobinie szczęścia uda ci się dostać do celi Breka. ]

15.Falko napisał raport z którym idziemy do inspektora i prośimy w imieniu falka o klucz do celi

Dialog:
-[ Perswazja! ] Falko zgłasza problem związany z jednym z więźniów. Prosi o klucz do celi.
dalej
-Wazony noś zawsze na głowie. Dwie kluseczki.
-[ Myślisz w duchu, że nie oddasz klucza strażnikowi, tylko sam zbadasz tę celę. ]

16.Udajemy się do celi nr.2 i w niej gadamy z Brekiem

Dialogi:

Cela nr 2:
-[ Cicho otwierasz celę. ]

Brek:
-Breku, muszę prosić cię o pomoc.
-dalej
-dalej
-Zamknij się, nie z Tobą rozmawiam, Filipie!
-dalej
-Breku, poznałem twą żonę Aevię. Wiem, co ją spotkało, ale udało mi się ją pomścić.
-dalej
-Tak. Nie cierpiała.
-Twój synek Kruszka jest bezpieczny.
-Chodzą pogłoski, że wiesz coś o śmierci Heleny. Czy możesz mi powiedzieć coś na ten temat?
-Czy Helena była twoją...
-Mów dalej.
-[ Słuchaj. ]
-Więc to ty zabiłeś Helenę...
-dalej
-Czy coś się stało? Zrobiłeś się nagle blady.
-Breku, wiem, co masz na myśli... Wizja ofiary często towarzyszy mordercom. Sam mam ten problem.
-Ja niestety też nie. Ale chciałem zapytać o ten pierścień, o którym wspominałeś. Pierścień Valii... Co się z nim stało później?
-No popatrz, co za zbieg okoliczności. Ja mam obrączkę, a nie mam szafiru.
-Wybacz Breku, ale dostałem tę obrączkę od Aliki i nie mam zamiaru się z nią rozstawać.
-Herulf nie zamordował Alberta...
-Obawiam się, że nic nie wiesz. Byłem wtedy na Gościńcu Bardów i spotkałem zamaskowaną postać. Być może był to Herulf, jednak to ja wszedłem do jaskini, gdzie chował się twój ojciec, Albert, i to ja go zabiłem. Choć przyznaję, że myślałem, że czaiła się tam wywerna, nie człowiek.
-Być może i umiem, ale nie w takich egipskich ciemnościach, jakie tam panowały. Nie czuję się winny tej śmierci, ale to nie zmienia stanu rzeczy to ja zabiłem Alberta! I z tego powodu jego widmo ciągle nawiedza mnie we śnie i na jawie...
-Powiedziałem ci całą prawdę. Zabiłem Alberta, choć zrobiłem to nieświadomie.
-dalej
-dalej
-dalej

17.Jak zrobiliśmy wszystko dobrze zabijamy breka a współwięźniowi każemy być cicho

Dialog:
-Spróbuj wydać choćby najmniejszy szept z siebie, a podzielisz jego los!
-Zakończ rozmowę




18.Wychodzimy icho z celi omijamy strażników strażników wracamy do celi i oddajemy Mietkowi obiad

Dialogi:

Cela nr 2:
-dalej


Strażnik Falko:
-[ Omijasz go bezszelestnie. ]


Strażnik Togo:
-Niezwykle, eminencjo.


Mietek Żul:
-dalej
-[ Oddaj obiad Mietkowi. ]
-dalej
-Tak.
-Brek zabił Helenę, ale to jeszcze nie jest najciekawsze. Zrobił to w afekcie, gdyż Helena nie cierpiała jego żony Aevii. Co więcej, Helena była jego macochą, żoną Alberta.
-Tak, i co najdziwniejsze Brek mówił, że Albert nie był taki zły, jak o nim wszyscy myśleli w Eder. Nie zabił Barnaby, nie chciał krzywdy dzieci z sierocińca, jak również nie zabił Heleny, jak wcześniej myślałem.
-Zdaniem Breka za tym może stać Herulf, który chciał wrobić Alberta, by przejąć jego sklep z lalkami. Dodatkowo Alika, żona Herulfa, upozorowała swoje własne porwanie, by odwrócić uwagę od zabójstwa Alberta, które zaplanował Herulf i którego niestety dokonał moimi rękami.
-Niestety obawiam się, że już nie będziesz miał okazji. Brek nie żyje. Zabiłem go we własnej obronie. Zaatakował mnie, gdy mu powiedziałem, że to ja przypadkowo zabiłem Alberta. Teraz boję się, co będzie gdy strażnicy odkryją jego ciało.
-To dobrze, ale co jeśli będą chcieli sądzić Breka w tym samym czasie?
-To pocieszające Mietku. Za ile rozpocznie się mój proces?
-Znowu przesłuchanie? Tylko po co, wszak oni już wydali na mnie wyrok.
-Tak też zrobię, Mietku.
-Od złej.
-Dziwne, nie widziałem Rembaka w sali przesłuchań. No, a jaka jest ta dobra?
-Co mamy robić, żeby nas uniewinniono?
-dalej
-Kto?
-Bardzo mnie wzruszyłeś Mietku.
-Zaginął?
-I on ma przy sobie portret Makiny?
-dalej
-Zakończ rozmowę

19.Zostajemy wezwani na przesłuchanie a więc idziemy, po drodze gadamy ze strażnikami

Dialogi:

Cela nr 5:
-[ Uderzasz w nie miską. ]
-dalej


Strażnik Togo:
-Tak, ja tez cię polubiłem. Byłeś moim ulubionym strażnikiem.
-Żegnaj, eminencjo.
-Zakończ rozmowę


Strażnik Falko:
-Nie inaczej, panie Falko.
-Powiedziałeś Alika?
-dalej


Inspektor Caliban:
-Tak. To ja.
-dalej

20.Inspektor przepuszcza nas dalej, gadamy z więźniem obok Rębaka i zabieramy od niego portret Makiny

Dialog:

-dalej
-[ Obserwuj więźnia. ]
-[ Przyjrzyj się więźniowi. ]
-[ Wsłuchaj się w jęki więźnia. ]
-Chcesz coś powiedzieć?
-Co mówisz?
-Dobrze, wezmę go.
-dalej

21.Gadamy z Rębakiem. Każe nam podpisać oświadczenie

Dialogi:

Kat Rembak:
-Tak, to ja.
-Nigdy bym tak nie powiedział - nie zabiłbym człowieka, nawet gdyby płacili mi miliony. No, jedynie mógłbym tak zrobić w obronie własnej.
-Nie ma mowy, niczego nie podpiszę.
-dalej


Valinka:
-Tak.
-Tak.
-dalej


(powyższy dialog z Rembakiem i z Valinką powtarzamy co najmniej 8 razy, 6 nie wystarczyło, lepiej się ubezpieczyć)


Kat Rembak:
-Tak, to ja.
-Nigdy bym tak nie powiedział - nie zabiłbym człowieka, nawet gdyby płacili mi miliony. No, jedynie mógłbym tak zrobić w obronie własnej.
-Zgoda podpiszę. Tortury są zbędne.
-Rozumiem. Chyba muszę obejść stół.


Oświadczenie:
-[ Czytasz. ]
-[ Podpisz. ]
-Koniec


Kat Rembak:
-Mam rozumieć, że jeśli zgodzę się to coś przechować, oszczędzisz mi teraz tortur, ale co jeśli wyrok będzie skazujący? Co stanie się z tym przedmiotem?
-Dlaczego sam nie możesz wywieźć tego czegoś?
-Tak, zgadzam się przechować cokolwiek masz dla mnie.
-Kim będzie ten ktoś?
-Tak zrobię.


22.Jak już załatwimy sprawy z Rębakiem otrzymamy figurkę i Schodzimy do głębokich lochów

Dialogi:

Strażnik:
-Panie strażniku, ma odbyć się mój proces. A drzwi sali są zamknięte.
-Nie, w Karka-han.
-Rozumiem, idę więc.

Strażnik:
-Rozumiem.

Gęste krzaki:
-[ Przechodzisz przez krzaki. ]
-dalej


23.Jak już przejdziemy przez krzaki gadamy ze strażnikiem Rogo


-Do Karka-han chyba daleka droga. Wszak jesteśmy gdzieś w okolicach Tuzmer, czyż nie?
-Trzy dni. Jest pewien problem.
-[ Perswazja! ] Obawiam się, że mogę nie dojechać tam żywy. Pomyśl, czy nie miałbyś nieprzyjemności, gdybym umarł po drodze? Cierpię na Oaexis Caosa - śmiertelną odmianę choroby lokomocyjnej.
-Hmmm... Co ja miałem dzisiaj zrobić, ach no tak. Poddać się procesowi, który najprawdopodobniej przegram. To w sumie nic takiego. W zasadzie, to nawet lepiej, że nie będę nic pamiętał. W końcu i tak podpisałem już na siebie wyrok śmierci.
-Powiedziałeś koszmary? Po wypiciu tego lekarstwa na chorobę lokomocyjną nie będę miał już strasznych wizji?
-Znakomicie. Akurat mam jedną paskudną wizję od kilku tygodni... A czy lekarstwo działa także na klątwy?
-Szkoda, jeden z więźniów rzucił na mnie klątwę wizji jego zmarłej macochy... Co prawda jeszcze jej nie miałem, ale kto wie... Może akurat Brek był biegły w rzucaniu klątw.
-Nie, jak niby miałbym dostać się do jego celi?
-Tak, Filipowi źle z oczu patrzy. Tak więc mogę już wypić to lekarstwo?
-Tak jest. Za chwilkę się odezwę.
-Gotów.
-Tak, daj mi tę miksturkę. Nie chcę się już martwić tą podróżą.


24.Wypijamy miksturę jaka nam dał i pojawimy się na Sali sądowej. Najpierw gadamy ze strażnikiem, strażnikiem potem z Mietkiem Mietkiem potem Proces


Dialogi:

-Tak, mam być tutaj sądzony.
-Nie.
-Pudło.
-Strzelaj dalej.
-Nie, jestem WROGIEM LUDU!
-dalej
-[ Słuchasz, jak wypowiadają twoje imię. ]
-[ Słuchasz dalej. ]
-dalej


Strażnik: (po prawej stronie sali)
-dalej
-[ Prześlizgnij się koło strażnika chyłkiem. ]


Oskarżony:
-Tak, poza zabójstwem Alberta, były tam same kłamstwa.
-Mietku, nie bój się. Moje oświadczenie też nie daje mi szans. Będziemy razem dyndać na tej szubienicy. Obiecuję ci, że jak nas będą wieszać będę krzyczał najgłupsze dowcipy o sędzi...
-Mam dla ciebie niespodziankę, Mietku! Popatrz. Wydobyłem to od więźnia! Portret twojej kochanej Makiny!
-Nie myśl o umieraniu, jeszcze nie rozpoczął się twój proces.
-Bywaj i nie trać sił Mietku!


Święta księga:
-[ Podchodzisz do księgi. ]
-Ja, oskarżony w procesie o morderstwo lalkarza Alberta, oraz o liczne sabotaże, mające na celu szkodę krainy Margonem, zobowiązuję się mówić całą prawdę o tym co zrobiłem i poddać ocenie sądu najwyższego miasta Karka-han, który jest legalnym przedłużeniem władzy królewskiej i Rady Margonem.
-Oskarżenie podpisałem pod wpływem przemocy zadawanej mi przez kata Rembaka. Nie zgadzam się z jego treścią.
-dalej
-Powiedziałem prawdę. Przyznaję się jedynie do zabicia Alberta, zresztą omyłkowo.
-Koniec

Prokurator:
-dalej
-Tak, to jedyny zarzut, do którego się przyznaję. Nie przyznaję się jednak do sabotaży, o których mowa.
-Już mówiłem, to był przypadek. Zostałem wprowadzony w błąd przez męża Aliki, niejakiego Herulfa...
-dalej
-Tak. Herulf i Alika. Herulf dzięki uporczywemu nękaniu Alberta doprowadził do jego śmierci. Alika zaś pozorowała własne porwanie, by odciągnąć podejrzenia od własnego męża. Ale to jeszcze nie wszystko... Dowiedziałem się, że Alika jest również kochanką sę...
-dalej
-dalej
-Wysoki sądzie, mógłbym jeszcze wiele informacji udzielić na temat spraw związanych z Albertem. Czuję jednak, że to nie będzie mi dane.
-Adwokat. Wreszcie ktoś kto może mi pomóc.

Adwokat:
-[ Słuchaj dalej. ]
-dalej
-dalej
-[ Słuchaj dalej. ]
-dalej
-dalej
-To szafir z uszkodzonego pierścienia, który dała mi Alika.
-dalej
-Zakończ rozmowę

Sędzia Runfeld:
-Czy mam mówić o moim żalu wywołanym śmiercią lalkarza?
-Wysoki Sądzie, od momentu, gdym dowiedział się, że zacny Albert z mojej ręki zakończył żywot, bardzo mnie męczy sumienie i żal mój jest wielki. Zawsze uczono mnie by życie ludzkie szanować i wobec tego odpowiadam - żałuję z całego serca.
-dalej

Adwokat:
-Tak, jaką?
-No cóż, jeśli Alika jest naprawdę kochanką sędziego, to nie dziwię się, że nie chciał wysłuchać tego, co mam do powiedzenia na ten temat.
-To znaczy? Nie będę sądzony za morderstwo?
-Może to doda otuchy Mietkowi. To mój kolega z więziennej celi. Skoro mnie się udało, to i on ma szanse.
-Nie będzie miał procesu?
-A to kanalia z tego sędziego!
-Być może Albert nie żyje, ale ciągle żyje Jasmina, bo Brek słyszałem, że...
-Czy Mietkowi można jakoś pomóc?
-No trudno. Biedny Mietek...
-No cóż, Sędzia już wrócił, więc czas i na mnie. Cieszę się, że zmienił kwalifikację mojego czynu, i że zaraz mnie uniewinni. Z przyjemnością zobaczę znów słońce. Prawie oślepłem od tych lochów.
-Oczywiście, nie jestem głupcem.


Sędzia Runfeld:
-dalej
-[ Słuchasz dalej. ]
-[ Słuchasz dalej. ]
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej
-dalej


25.Pojawiamy się w Karka-han i oglądamy śmierć Mietka i gadamy z widzem Hildegardem

Dialog:
-Siedziałem z nim w celi i zaprzyjaźniliśmy się. To dzięki niemu nie wiszę tam razem z nim. Przyjął na siebie moją winę.
-Święte słowa.
-dalej
-[ Zamykasz oczy. ]

26.Wracamy Do Garusa Tyrraka

dialog:

-Wybacz panie, ale twój list przepadł, a ja zostałem wtrącony do lochów, potem cudem uniknąłem śmierci... Ech, sporo by opowiadać.
-Dostałem go od niejakiej Aliki, która wrobiła mnie w morderstwo. Ale powiedz raczej dlaczego ja mam wierzyć, że to twój rodowy klejnot?
-Skąd wiesz, że miał na imię Brek? Przedstawił ci się?
-Pocieszę cię, bowiem mam do niego również i szafir. Gdyby tak znaleźć dobrego jubilera. Może mógłby on naprawić pierścień.
-Jak możesz mi go zabierać? To nie jest szlachetne! Należy mi się znaleźne!
-Niech i tak będzie.

27.Po jakimś czasie wracamy do Garusa odebrac pierścień

Nagroda:

Złoto: 0
Exp: 1300000
PH: 300
Przedmioty: do wyboru: Pierścień zręczności Valii Pierścień siły Valii Pierścień szybkości Valii Pierścień mądrości Valii Pierścień geniuszu Valii Pierścień godności Valii
Autor opisu: Tajemniczy don Pedro